
Łapówka dla zemsty miliardera
- Genre: Romance
- Autor: Tatienne Richard
- Kapitel: 80
- Status: Laufend
- Altersfreigabe: 18+
- 👁 70.1K
- ⭐ 9.1
- 💬 0
Klappentext
Liesl McGrath jest obiecującą artystką, jednak przez osiem lat całkowicie poświęcała się swojemu mężowi. Dostosowywała własne życie i karierę, by pomóc mu osiągnąć cel — zostanie prezesem firmy przed trzydziestką. Jej życie wydaje się idealne, dopóki jej szklany zamek nie rozpada się na kawałki. Mąż przyznaje się do zdrady i to z kim? Z jej własną siostrą, która na dodatek spodziewa się jego dziecka. Liesl uznaje, że najlepszym sposobem na posklejanie złamanego serca jest zniszczenie jedynej rzeczy, którą jej mąż ceni bardziej niż cokolwiek innego: jego kariery. Isaias Machado to miliarder z pierwszego pokolenia Amerykanów; doskonale zna wartość ciężkiej pracy i wie, co trzeba zrobić, by przetrwać. Całe jego życie było podporządkowane jednej chwili — momentowi, w którym odbierze firmę McGrathów z rąk zepsutych ludzi, którzy kiedyś zostawili jego rodzinę bez dachu nad głową. Gdy Liesl McGrath przychodzi do miliardera, by przekupić go informacjami mającymi zrujnować jej byłego męża, Isaias przebiera nogami z niecierpliwości, by odebrać McGrathom wszystko, co dla nich najcenniejsze — łącznie z samą Liesl. Historia miłości, zemsty i leczenia ran musi mieć swój początek, a cierpienie Liesl staje się zapalnikiem do najszaleńszej jazdy bez trzymanki w jej życiu. Niech przekupstwo się rozpocznie.
Rozdział: 1: ROZDZIAŁ 1: Rozwód
Liesl spojrzała na telefon po raz setny i zmarszczyła brwi, widząc godzinę na wyświetlaczu. To dziwne, że jej matka przez cały dzień w ogóle nie odpowiedziała na jej SMS-y. Jeszcze dziwniejsze było to, że jej mąż, z którym była od pięciu lat, również nie odpowiedział. Oboje byli wobec niej troskliwi i kochający, więc ich milczenie wydawało jej się dziwne. Co więcej, jej mąż Merlin się spóźniał. Gdy się spóźniał, zawsze do niej dzwonił lub pisał. To wydawało się jakoś nie w porządku, a w żołądku znów poczuła nerwowe skurcze.
Wstała z kanapy, na której próbowała się uspokoić, oglądając Netflixa na laptopie, gdy usłyszała, jak otwierają się drzwi. Podeszła do krawędzi gabinetu i zobaczyła Merlina wchodzącego z ponurą miną.
– Hej, kochanie, spóźniłeś się i nie odpowiadałeś na moje wiadomości. Czy wszystko w porządku?
– Nie – potrząsnął głową. – Możesz pójść ze mną do mojego gabinetu? – Skinął, by poszła za nim do miejsca, które często nazywała jego „świętym sanktuarium”.
Biorąc pod uwagę fakt, że poprzedniej nocy kochali się przez wiele godzin, jego chłodne zachowanie w tej chwili, gdy prowadził ją przed siebie, nie zatrzymując się nawet, by ją pocałować na powitanie, całkowicie ją zdezorientowało. Skinął, by usiadła na krześle naprzeciwko jego biurka, a ona szeroko otworzyła oczy.
– Merl, przerażasz mnie. Co się dzieje?
– Rozwodzimy się – powiedział bez ogródek.
Roześmiała się. Nie było mowy, żeby mówił poważnie, biorąc pod uwagę, że przez osiem lat, które spędzili razem – z czego pięć w małżeństwie – ani razu nie podniósł na nią głosu i nigdy nie mieli prawdziwej kłótni. Ich największą kłótnią w życiu była ta, kiedy raz zapomniał opuścić deskę sedesową, a ona wpadła do toalety w środku nocy. Nawet wtedy, gdy przestała wariować, przeprosił ją tak gorąco, że skończyło się na niesamowitym seksie na zgodę pod prysznicem, gdzie poszła się umyć. Przestała się śmiać i spojrzała na niego. – Przepraszam, co?
– Rozwód. Potrzebuję tylko twojego podpisu na tych dokumentach – przesunął stos papierów po biurku. – Oczywiście możesz porozmawiać z prawnikiem. Umowa przedmałżeńska, którą podpisaliśmy, pozostaje w mocy. Dostaniesz dom, możesz zatrzymać samochód i przez pięć lat będziesz otrzymywać comiesięczną rentę.
„Nie rozumiem.”
Trzymał w dłoni kolejny dokument. – To test na ojcostwo.
– Co to ma wspólnego ze mną? – Zmarszczyła brwi, obserwując, jak jego palce lekko drżą. – Co się dzieje? – Teraz ona sama zaczęła się trząść.
„Sześć tygodni temu popełniłem błąd na weselu twojej siostry na Turks i Caicos”.
„Zdradziłeś mnie?” – miała ochotę zwymiotować. „Na weselu mojej siostry?”
„Tak”.
Wstała z krzesła i objęła się ramionami w pasie. „To się nie dzieje naprawdę”.
„Zrobiłem głupotę, za dużo wypiłem i nie założyłem prezerwatywy. Ona jest w ciąży. Zleciłem pilne badanie na ojcostwo. Wynik potwierdza, że to moje dziecko”.
„Mówiłeś mi, że nie chcesz mieć dzieci przez kolejne trzy lata!” Odwróciła się do niego z gniewem.
„Tak powiedziałem i podtrzymuję to, co powiedziałem. Niestety, sprawa jest już przesądzona. Popełniłem błąd w ocenie sytuacji, ale nie mogę pozwolić, by inny mężczyzna wychowywał moje dziecko. Rozwodzimy się, a ja ożenię się z matką mojego dziecka”.
„Jak możesz siedzieć tu tak beznamiętnie i mi to mówić?”
„Myślisz, że to dla mnie łatwe?”
„Z pewnością, kurwa, nie wygląda na to, żeby było to aż tak trudne, biorąc pod uwagę, jak bardzo jesteś oziębły! Nie jestem jedną z twoich wielomilionowych transakcji biznesowych, Merl, w których po prostu wykluczasz emocje z równania. „Jestem twoją żoną! Twoją żoną!” Zawsze uważała, że sposób, w jaki potrafił wyłączać emocje podczas negocjacji, był seksowny i imponujący, ale teraz, będąc obiektem jego surowego, wyrachowanego zachowania, czuła się, jakby doświadczała bolesnego okrucieństwa.
– Nie po tym, jak to podpiszesz.
– Jeśli to podpiszę, to natychmiast się stąd wynoś, do cholery.
Mrugnął, słysząc jej słowa: – Teraz?
„Czy nie powiedziałeś, że dostanę dom?”
„Na pewno będziesz chciała odwiedzić Jankę albo Elsie, dopóki wszystko się nie wyjaśni?”
„Niech one tu przyjadą. To nie ja się wygłupiałam. Możesz już iść”.
„Moje biuro jest tutaj i muszę je opróżnić”.
„Możesz przyjechać w weekend z ciężarówką do przeprowadzek i zabrać zawartość tego biura, a także swoje ubrania i przybory toaletowe, ale reszta – wszystkie meble, naczynia, każda pieprzona bibelotka, nóż, widelec, łyżka – zostaje w tym domu ze mną”.
– Rozumiem, że jesteś zła, Liesl. Staram się zachować szacunek. Proszę cię o to samo.
„Z szacunkiem? Pieprzyłeś się z kimś innym!” – wrzasnęła z całej siły, łapiąc oddech, podczas gdy w głowie kłębiły jej się myśli. „Na ślubie mojej siostry i zapłodniłeś ją. Osiem lat. Przez osiem lat ani razu nie dotknąłeś mnie bez prezerwatywy, a teraz o tym zapomniałeś?” Chwyciła się za brzuch, walcząc, by nie zwymiotować na jego cenne biuro. „O mój Boże” – przyszła jej do głowy myśl i spojrzała na niego gniewnie – „uprawialiśmy seks każdego dnia, kiedy tam byliśmy, czasem nawet dwa razy. Czy pieprzyłeś mnie po tym, jak pieprzyłeś ją?”
– Liesl, przepraszam – powiedział cicho, nie zmieniając kamiennej miny – to nie miało tak wyglądać, a najlepszym sposobem, by to naprawić, jest szczerość wobec ciebie i powiedzenie ci prawdy. Nie ma sensu tego przedłużać. Nie mogę pozwolić, by moje dziecko urodziło się jako bękart. Musi nosić moje nazwisko. Testament mojego dziadka był jednoznaczny. Każde dziecko urodzone poza związkiem małżeńskim nie otrzyma nic. Oznacza to, że nie będzie można dotknąć miliona dolarów z funduszu powierniczego przeznaczonego dla mojego dziecka. Nie mogę karać dziecka za grzechy ojca”.
„A ta kobieta też bardzo chce się z tobą ożenić? Jest do tego bardzo chętna, prawda?”
„Nie jest zachwycona tą perspektywą, ale kiedy wyjaśniłem jej sprawę pieniędzy i korzyści, stała się bardziej otwarta. Dzisiaj wieczorem, prawdopodobnie właśnie teraz, powie o tym swojemu mężowi, a jeśli nie pojawią się żadne komplikacje, pobierzemy się w ciągu sześciu tygodni”.
– Jak mogłeś to zrobić? – Starała się z całych sił nie płakać i ze złością otarła łzy spływające po policzkach. – Myślałam, że mnie kochasz, i myślałam, że wszystko, co mieliśmy, było dobre. Dlaczego miałbyś iść do kogoś innego? Boże – jęknęła i potarła czoło – przez cały ten czas ani razu nie rozważałam sypiania z kimkolwiek innym. Ani razu. Zrezygnowałam dla ciebie ze wszystkiego. Rzuciłam pracę w kancelarii, bo godziny pracy kolidowały z czasem, który chciałeś spędzać ze mną. Dostosowywałam swój grafik w galerii sztuki Janki do twojego harmonogramu. Byłam do twojej dyspozycji jak suka do ujeżdżania, a ty uprawiałeś seks z kimś innym”.
Milczał, podczas gdy ona dawała upust swojej frustracji.
Machnęła do niego ręką, starając się nie pozwolić mu przejąć inicjatywy. Skoro on potrafił siedzieć tam tak bezdusznie, ona też mogła. – Po prostu spakuj wszystko, czego będziesz potrzebował na najbliższe pięć dni, i wynoś się.
– Byłoby łatwiej, gdybyś poszedł do jednej z tych dziewczyn.
– Szkoda, że nie jestem tu po to, żeby ci to ułatwić, prawda? – odwróciła się do niego, a kiedy on pozostał na swoim miejscu, wrzasnęła tak głośno, że czuła, jakby głos jej się zrywał, a struny głosowe napinały się – „Wynoś się, kurwa, z mojego domu!”
– Liesl, jeśli to ma jakieś znaczenie, to naprawdę cię kocham. To była pomyłka w ocenie sytuacji, ale niestety bardzo kosztowna.
„Zostaw te protekcjonalne bzdury dla prawników. Nie potrzebuję tego. Wynoś się” – opadła na skórzaną sofę. Drżała z niepohamowanej wściekłości, szoku i, jeśli miała być szczera, ze złamanego serca.
„Potrzebuję twojego podpisu”.
„Zadzwonię do Elsie, żeby przyszła i upewniła się, że mnie tu, kurwa, nie oszukujesz, a potem to podpiszę”.
Kochała tego mężczyznę całym sercem i duszą, a on właśnie bez wahania, zimno i bezdusznie rozerwał jej świat na strzępy.
Wstał od biurka i powoli podszedł do drzwi swojego gabinetu; był już prawie na miejscu, kiedy przyszła jej do głowy pewna myśl.
– Znałam każdą osobę na weselu mojej siostry. Kto mnie zdradził z tobą? Która z tych dziwek, przyjaciółek mojej siostry, pieprzyła się z moim mężem?
Zatrzymał się, trzymając dłoń na framudze drzwi, po raz pierwszy z białymi kostkami palców, i cicho przyznał: – Sandy.
Pokój zaczął niebezpiecznie wirować, a ona łapała powietrze z trudem: – Moja siostra?
Wystarczyło jedno skinienie głową, by świat, który uważała za zniszczony, rozpadł się na kawałki. Osunęła się z kanapy na podłogę, łapiąc oddech, po czym wydała z siebie przeszywający krzyk bólu i szlochała z całej siły, podczas gdy on odchodził.
Rozdział: 2: ROZDZIAŁ 2: Zemsta?
Elsie skończyła przeglądać ostateczną wersję dokumentu, po czym skinęła głową. – Zgadza się z warunkami intercyzy na wypadek cudzołóstwa. On cię nie oszukuje, przynajmniej nie w tej sprawie. Skurwysyn – wyszeptała ostatnie słowo pod nosem, przesuwając dokumenty po kuchennym stole w stronę Liesl. – Tak mi przykro, kochana.
Liesl ujęła dłoń Janki pod stołem i pociągnęła nosem: – Nigdy bym się tego nie spodziewała. Pieprzył ją na jej przyjęciu weselnym.
– Czy powiedział, że to był pierwszy raz? – zapytała Janka, podczas gdy Elsie wskazywała wszystkie miejsca, w których Liesl musiała się podpisać.
– Nie pytałam. Kiedy czekałam, aż tu przyjedziesz, siedziałam tu, przypominając sobie każdą ich interakcję i jestem pewna, że to trwało co najmniej rok. Oboje zniknęli na weselu mojej kuzynki. Pamiętasz, jak spóźnił się na urodzinową kolację u mamy, a ona zniknęła na dwadzieścia minut, ale potem ktoś powiedział, że widział jego samochód na podwórku? Pewnie był tam i pieprzył











