Alphanovel

Romances

Book cover
Atualizado

Damian Black (pl)

  • 👁 30.1K
  • 9.3
  • 💬 0

Sinopse

Damian Black zawsze miał wszystko — bogactwo, władzę i świat u swoich stóp. Jednak kiedy testament jego ojca zrzuca prawdziwą bombę, stawka gwałtownie rośnie. Aby zabezpieczyć swój spadek, Damian musi zrobić coś nie do pomyślenia: ożenić się. Jako najstarszy z braci Blacków, Damian musi postawić swój dotychczasowy styl życia playboya na ostrzu noża. Jest zdeterminowany, by znaleźć idealną kobietę, ale żadna nie dorównuje jego oczekiwaniom. I wtedy wkracza Adalyn West, jego wieloletnia osobista asystentka. Skuteczna, opanowana i z ciętym dowcipem, który od lat trzymał Damiana w ryzach — Adalyn jest ostatnią kobietą, którą kiedykolwiek brałby pod uwagę jako kandydatkę na żonę. Adalyn trwała u jego boku przez lata, z cichą precyzją dbając o każdy szczegół jego życia. Jest mądra, lojalna i z pewnością nie należy do kobiet, które stwarzają kłopoty. Co więcej, zna go lepiej niż ktokolwiek inny. Jest tylko jeden problem — Damian nigdy nie widział w Adalyn kogoś więcej niż tylko asystentkę, a myśl o poślubieniu jej przekracza jego strefę komfortu. Gdy Adalyn wchodzi w rolę żony Damiana, między nimi zaczynają strzelać iskry w sposób, jakiego żadne z nich się nie spodziewało. To, co zaczyna się jako układ z rozsądku, szybko zamienia się w coś znacznie bardziej skomplikowanego. Zamurowane dotąd serce Damiana zaczyna topnieć, gdy jego nowa żona pokazuje mu oblicze, o którego istnieniu nie miał pojęcia. Jednak wobec nacisków ze strony dawnych miłości, biznesowych rywali i ciężaru dziedzictwa rodu Blacków, Damian musi zdecydować, czy jest gotów zaryzykować wszystko — w tym własne serce — dla jedynej kobiety, która może okazać się dla niego idealna.

Rozdział: 1: 1 – Damian

Siedzę na czele stołu, z założonymi rękami, wpatrując się w prawnika tego starca, jakby był kawałkiem zepsutego mięsa. Dorian siedzi po mojej lewej stronie, z sztywną postawą, lustrzanym odbiciem mojej własnej. Damon siedzi po mojej prawej, rozsiadł się wygodnie w fotelu z szyderczym uśmiechem na twarzy. Typowe.

W pokoju pachnie starym bogactwem – skórą, wypolerowanym drewnem i nutką dymu cygarowego, który tak naprawdę nigdy nie znika. To rodzaj pomieszczenia, w którym nasz ojciec czuł się jak ryba w wodzie – pomieszczenie stworzone po to, by robić wrażenie i onieśmielać. Ale jego już tu nie ma. Teraz jesteśmy tylko my i jego cholerny testament.

Prawnik, starszy mężczyzna o pomarszczonej twarzy i w garniturze, który wydaje się na niego za duży, odchrząkuje. Przysięgam, że jeśli jeszcze raz się zawaha, wyrzucę go przez okno i sam załatwię tę cholerną sprawę.

– Panie Black – mówi w końcu, patrząc prosto na mnie. – Jako najstarszy syn, należy zacząć właśnie od pana.

– Nie ma potrzeby na uprzejmości – rzucam ostro. – Po prostu przejdź do rzeczy.

Wzdryga się, ale kiwa głową, przeglądając stos papierów, aż znajduje ten, którego szukał. – Pański ojciec, William Black, pozostawił bardzo szczegółowe instrukcje dotyczące podziału swojego majątku.

– Oczywiście, że tak – mruczy Dorian, a jego ton jest równie wytrawny jak martini, które popija od momentu, gdy tu weszliśmy.

Damon tylko się uśmiecha złośliwie. – Założę się, że ten k*rwa* nam zostawił jakieś przeszkody do pokonania. Stary zawsze uwielbiał swoje gierki.

Nie odpowiadam; nie muszę. Wszyscy wiemy, co nas czeka. William Black nigdy nie robił niczego bez ukrytego motywu. Nawet po śmierci pociąga za sznurki.

– Panie Damianie Black – zaczyna prawnik, a jego głos lekko drży, gdy czyta. – Jako najstarszy syn ma pan odziedziczyć większość majątku rodziny Blacków, w tym pakiet kontrolny w Black Industries, rodzinną posiadłość oraz całość osobistego majątku pana ojca.

Oto jest. Imperium. Korona. Wszystko, do czego przygotowywano mnie od dnia moich narodzin. Ale wiem zbyt dobrze, by sądzić, że zostanie mi to przekazane tak łatwo.

Prawnik zatrzymuje się, spoglądając na mnie, po czym kontynuuje. – Jest jednak jeden warunek.

„Jak wszyscy wiemy” – mówię chłodnym głosem. „Jaki to warunek?”

Prawnik patrzy na mnie tak, jakby wolał być gdziekolwiek indziej niż tutaj. „Twój ojciec zastrzegł, że zanim będziesz mogła odziedziczyć majątek, musisz wyjść za mąż”.

Wpatruję się w niego, nie do końca wierząc w to, co właśnie usłyszałem. – Słucham?

Odchrząkuje i poprawia okulary. „Zgodnie z postanowieniami testamentu, panie Damianie Black, musi pan zawrzeć związek małżeński, zanim spadek zostanie przekazany panu i pańskim braciom”.

Zaciskam szczękę. Ożenić się? Co to za chory, cholerny żart? – Proszę, powiedz mi, że żartujesz – mruczę pod nosem, gdy dociera do mnie znaczenie tych słów.

Dorian wydaje z siebie cichy gwizd. – O rany, Damianie. On naprawdę cię naciągnął.

– Zamknij się – wybucham, tracąc panowanie nad sobą. – To absurdalne. On nie może mówić poważnie.

– Och, mówi poważnie – odparł Damon, uśmiechając się, jakby to była najzabawniejsza rzecz, jaką słyszał przez cały dzień. – Ten palant zawsze powtarzał, że musisz się ustatkować. Chyba to był jego sposób, by się upewnić, że tak się stanie.

Spoglądam gniewnie na prawnika, który wygląda, jakby miał zaraz dostać zawału serca. – Ile mam czasu?

Przełyka ślinę. – Pan Black Senior wyraził się bardzo jasno. Musisz wyjść za mąż, zanim majątek zostanie podzielony. Jeśli ten warunek nie zostanie spełniony w ciągu roku, cała trójka straci miejsce przy stole rodziny Blacków, a cały spadek zostanie przekazany na cele charytatywne.

„Na cele charytatywne?” – wyrwało mi się bez śladu humoru. „Zawsze miał talent do dramatyzowania”.

Damon chichocze, kręcąc głową. – Chyba wiedział, jak skłonić cię do ustatkowania się, starszy bracie. O co chodzi? Boisz się zobowiązań?

Rzucam mu gniewne spojrzenie, a uśmieszek znika z jego twarzy. Damon jest przyzwyczajony do drażnienia mnie, ale nawet on wie, kiedy się wycofać.

– Co on, do diabła, sobie myślał? – wycedzam przez zaciśnięte zęby, zaciskając pięści u boków. – Nie zamierzam się żenić tylko po to, żeby odblokować to cholerne konto bankowe.

Prawnik nadal przegląda dokumenty leżące przed nim. – Pan Black jasno przedstawił swoje rozumowanie. Uważał, że stabilne małżeństwo zapewni ci niezbędną równowagę w życiu, Damianie.

– „Równowaga” – powtarzam, czując gorzki smak tego słowa na języku. – A co o tym sądzisz, Dorianie?

Dorian spotyka moje spojrzenie, a jego wyraz twarzy jest tak samo zimny i wyrachowany jak zawsze. – To bzdura. Ale jeśli nie pójdziemy na to, stracimy wszystko. A nie mam ochoty odchodzić z pustymi rękami po tym wszystkim, co włożyliśmy w tę firmę.

– W takim razie jest nas dwóch – dodaje Damon, pochylając się do przodu. – Ale hej, to nie jest tak, że musisz się naprawdę zakochać czy coś w tym stylu. Po prostu wybierz kogoś, kto nie doprowadzi cię do szału, ożeń się z nią i wszystko będzie załatwione.

Prychnąłem. – Jasne. Jakby to było takie proste. Kobiety wszystko komplikują. Nie potrzebuję żony. Muszę kierować tą firmą.

Prawnik przerywa naszą wymianę zdań. – Jest jeszcze jedna rzecz, panowie.

Z naszych ust wydobywa się zbiorowe westchnienie. Oczywiście, że jest.

Przełyka ślinę, przeciągając tę chwilę, jakby rozkoszował się naszym dyskomfortem. „Pan Black zastrzegł również, że po potwierdzeniu małżeństwa wasza trójka musi współpracować, aby utrzymać działalność firmy przez co najmniej dwa lata. Jeśli którykolwiek z was opuści firmę w tym czasie, testament traci ważność”.

Wypuszczam powoli powietrze, a myśli pędzą mi przez głowę. Ożenić się z kobietą, której nie pragnę, pozostać związanym z tą firmą i utrzymywać dobre stosunki z braćmi. Wszystko to dla fortuny, o którą nie powinienem być zmuszony walczyć. To absurd.

Ale jaka jest alternatywa? Pozwolić, by wszystko, co zbudował mój ojciec, przepadło? Nie do pomyślenia.

Dorian postukał palcami po stole, przerywając ciszę. – A więc przez następne dwa lata jesteśmy skazani na siebie. Mogło być gorzej.

– Mów za siebie – mruknę.

W głowie już przeglądam listę kobiet, które znałem – żadna z nich nie nadaje się na nic więcej niż przygodę na jedną noc, nie mówiąc już o małżeństwie. Sama myśl o spędzeniu z którąkolwiek z nich więcej niż kilku godzin przyprawia mnie o gęsią skórkę.

Biorę głęboki oddech; wybuch gniewu niczego nie rozwiąże. To dokładnie ten rodzaj bzdur, które wykręcałby mój ojciec, zawsze próbując nas kontrolować, nawet po swojej śmierci.

– Więc niech to dobrze zrozumiem – mówię, a mój głos jest zimny jak lód. – Muszę ożenić się z kimś – z kimkolwiek – tylko po to, by dostać to, co mi się słusznie należy?

– Tak – odpowiada prawnik, unikając mojego wzroku.

– Brzmi świetnie – mówi Damon z uśmieszkiem. – Potraktuj to jako wyzwanie, Damianie. Znajdź idealną narzeczoną i sfinalizuj umowę. Czy to takie trudne?

Ignoruję go. – Co jeszcze?

– To wszystko, panie Damianie – mówi prawnik, wyraźnie odczuwając ulgę, że ma to już za sobą. – Gdy tylko się ożenisz, cały majątek przejdzie w twoje ręce.

– Niewiarygodne – mruczę, odsuwając się od stołu. Mam tego dość. – Chodź. Skończyliśmy tutaj.

Dorian wstaje i idzie za mną z pokoju. Damon zatrzymuje się na chwilę, wyglądając, jakby chciał coś powiedzieć, ale nie daję mu szansy. Zanim zdąży otworzyć usta, jestem już za drzwiami i idę korytarzem.

Korytarze posiadłości rodziny Blacków są mi tak dobrze znane jak własna skóra. Każdy obraz, każdy mebel, każdy cholerny cal tego miejsca utkwił mi w pamięci od dzieciństwa. A teraz wszystko to jest przetrzymywane jako zakładnik, dopóki nie będę grać w pokręconą grę mojego ojca.

Zatrzymuję się przed wielkimi schodami, ściskając poręcz tak mocno, że kostki palców mi bledną. Małżeństwo. To jakiś żart. Całe życie starałam się tego uniknąć, a teraz jest to jedyna rzecz stojąca między mną a wszystkim, na co pracowałam.

– Wszystko w porządku, Damianie? – pyta Dorian, podchodząc do mnie.

– Wszystko w porządku – odpowiadam, choć te słowa brzmią jak kłamstwo. – Po prostu próbuję wymyślić, jak, do diabła, mam to ograć.

– Wymyślisz coś – mówi Dorian, choć w jego głosie słychać nutkę wątpliwości. – Zawsze tak jest.

Kiwnąłem głową, ale myśli pędziły mi przez głowę. Potrzebowałem planu i to szybko.

W końcu dogania nas Damon, wciąż z tym samym cholernym uśmieszkiem na twarzy. – No to jaki jest plan, starszy bracie? Zaczniesz przeprowadzać castingi na panny młode?

Rzucam mu spojrzenie, które mogłoby zabić. – Nie mam ochoty na twoje żarty, Damon.

– Kto tu żartuje? – pyta, opierając się swobodnie o balustradę. – Masz termin, a czas ucieka. Lepiej zacznij wybierać kandydatki.

– Nie potrzebuję twojej pomocy – odzywam się ostro. – Poradzę sobie sam.

– Słuchaj – mówi Damon, a jego ton jest niezwykle poważny – wszyscy wiemy, że nie jesteś typem na małżeństwo. Ale to nie musi być jakaś wielka historia miłosna. Po prostu znajdź kogoś, kto będzie w stanie cię tolerować, spraw, żeby powiedziała „tak”, a wszyscy wyjdziemy na tym lepiej.

„Znosić mnie?” Unoszę brew. „A gdzie dokładnie mam znaleźć tę świętą kobietę?”

Damon uśmiecha się szeroko, odchylając się na krześle. – Cóż, zawsze jest jeszcze Adalyn.

Zastygłem, a to imię zawisło w powietrzu niczym wyzwanie. Adalyn. Moja osobista asystentka od ostatnich siedmiu lat. Sprawna, cicha i irytująco kompetentna. Zawsze pozostawała w tle, precyzyjnie zajmując się moim życiem i nigdy nie przekraczając żadnych granic.

Ożenić się z nią? Pomysł jest tak absurdalny, że prawie się śmieję. Prawie.

– Oszalałeś – mówię beznamiętnie.

– Naprawdę? – pyta Damon, krzyżując ramiona. – Pomyśl o tym. Ona już praktycznie jest twoją żoną. Zarządza twoim harmonogramem, twoimi interesami, twoim życiem. Czym jest przy tym mała obrączka ślubna?

– Damon, przestań – wtrąca się Dorian, w końcu wyczuwając moje zirytowanie. – To nie jest śmieszne.

– Nie próbuję być zabawny – odpowiada Damon, unosząc ręce w geście udawanej kapitulacji. – Po prostu mówię, że to ma sens. Ona już jest w twoim świecie. Ufasz jej. I bądźmy szczerzy, nie znajdziesz nikogo lepiej nadającego się do tej roli. Poza tym jest całkiem zgrabna.

Otwieram usta, żeby mu powiedzieć, gdzie dokładnie może sobie wsadzić swój pomysł, ale słowa nie wychodzą mi z ust. Bo w głębi duszy część mnie wie, że ma rację.

Adalyn jest jedyną kobietą, która kiedykolwiek była w stanie mnie znosić dłużej niż kilka dni, a nie mogę sobie pozwolić na marnowanie czasu na szukanie kogoś innego.

Ale małżeństwo?

Spoglądam na Doriana, który obserwuje mnie z zamyśloną miną. – Co o tym sądzisz?

Zanim odpowiada, waha się. – To nie jest najgorszy pomysł. Adalyn jest solidna. Nie zawiedzie cię i nie skomplikuje tego bardziej, niż to konieczne.

Zamykam oczy, rozważając różne opcje. Myśl o ślubie z Adalyn wydaje mi się… dziwna. Ale jeśli mam być ze sobą szczera, wiem, że nie ma nikogo innego, komu zaufałabym w tej sprawie.

„Dobrze” – mówię w końcu, otwierając oczy. „Zapytam ją”.

– Tak po prostu? – pyta Damon, wyraźnie zaskoczony. – Bez wahania?

– Powiedziałem, że ją zapytam – odparłem ostro. – To nie znaczy, że się zgodzi.

– Zgodzi się – mówi z przekonaniem Damon. – Zaufaj mi. Addy jest jedyną osobą, która może sprawić, że to się uda.

Kiwnęłam głową, bardziej do siebie niż do niego. – Zobaczymy.

Bez słowa odwracam się i kieruję w stronę korytarza.

Rozdział: 2: 2 – Damian

Zanim docieram do jej biura, podejmuję już decyzję. Jest tylko jeden sposób, by sprawdzić, czy to się uda.

Otwieram drzwi i widzę ją siedzącą przy biurku, skupioną na ekranie komputera. Jej ciemne włosy są związane w schludny kucyk, a brązowe oczy podnoszą się, by spotkać się z moim wzrokiem, gdy wchodzę.

– Damianie – mówi tym spokojnym, wyrównanym tonem, którego zawsze używa. – Jak poszło czytanie?

Zamykam za sobą drzwi i opieram się o nie, przyglądając się jej. Adalyn. Kobieta, która od lat dba o porządek w moim życiu. Kobieta, której nigdy nie postrzegałem w inny sposób niż wyłącznie zawodowy. Aż do teraz.

– Było… pouczające – mówię, a mój głos brzmi chłodniej, niż zamierzałem. – Muszę z tobą o czymś porozmawiać.

Kiwa głową, składając dłonie na kolanach i czekając, aż będę kontynuował. Żadnych pytań, żadnych domysłów. Tylko cicha kompetencja. To jeden z powodów, dla których zatrzymałem ją przy sobie tak długo.

– Potrzebuję żony – mówię bez ogró

Heroes

Use o AlphaNovel para ler romances online a qualquer hora e em qualquer lugar

Entre num mundo onde você pode ler as histórias e encontrar os melhores romances e livros de romance com lobisomens alfa que merecem a sua atenção.

QR codeEscaneie o código QR e acesse o aplicativo de download