Alphanovel

Romanzi rosa

Book cover
Aggiornato

Syn dla miliardera

  • 👁 16.3K
  • 7.5
  • 💬 0

Annotazione

Osiemnastoletnia Ivy Rivera była znana jako dziewczyna z tej gorszej części miasta. Wszyscy w Winslow w stanie Arizona — małym miasteczku, w którym się wychowała — patrzyli na nią z góry i przypięli jej łatkę pechowca. Życie Ivy zmieniło się całkowicie po tym, jak spędziła całą noc z nieznajomym, który okazał jej miłość i uwagę, jakich nie doświadczyła nawet ze strony własnych rodziców. Wkrótce Ivy odkryła, że jest w ciąży. Aby uniknąć ludzkich kpin, opuściła miasteczko, by zacząć nowe życie w Los Angeles. Zamknęła rozdział z przeszłością, skupiając się na karierze fotografki. Jej najwyższym priorytetem było zapewnienie synowi życia, na jakie zasługiwał, oraz obdarzenie go miłością, której sama nigdy nie otrzymała w dzieciństwie od rodziców. Pewnego dnia Ivy odnajduje nieznajomego, z którym spędziła tamtą noc dziesięć lat temu. Dawne uczucia odżywają, ale czy Ivy będzie gotowa dopuścić go do swojego syna? Czy odsunie wątpliwości na bok i pozwoli, by miłość pokonała lęk i niepewność skrywane przez tyle lat? Dająca do myślenia historia miłosna i poruszający dramat rodzinny.

Rozdział 1: Rozdział 1 – Matka i syn

SYN MILIARDERA

Rozdział 1 Matka i syn

MIESZKANIE IVY

Leroy grał w grę wideo w swoim pokoju, kiedy przypomniał sobie, że mama obiecała mu w ten weekend komiks o superbohaterach. Nie chciał przegrać partii z robotem, z którym grał, ale komiks o superbohaterach był ważniejszy. Leroy zwinnie zerwał się na równe nogi, wybiegł z sypialni i skierował się do kuchni, by porozmawiać z mamą.

– Mamo! Mamo! Mamo! – krzyknął Leroy, wchodząc do kuchni, gdzie mama przygotowywała kolację.

Ivy podskoczyła ze strachu, myśląc, że coś złego stało się jej synowi. – Leroy! Nic ci nie jest? – zapytała z troską, spoglądając na niego, by sprawdzić, czy gdzieś się nie zranił.

– Tak… mamo… nic mi nie jest… – sapnął Leroy po biegu.

Ivy wyprzedziła go. – Nie… nie wyglądasz na zdrowego. Kochanie, znowu poszedłeś pobiegać? – zapytała, unosząc brew.

– Nie, mamo! Biegłem tylko z pokoju do kuchni! – odpowiedział Leroy.

– Ale… kochanie, zawsze ci powtarzałam, żebyś uważał, biegając po domu. Możesz się poślizgnąć i upaść – powiedziała, wskazując na niego.

Leroy wyprostował się, gdy ustało sapanie. – Właśnie przypomniałem sobie, że coś mi obiecałaś, więc czy mogę to teraz dostać? – zapytał.

– Kochanie, co chcesz ode mnie dostać? – zapytała Ivy, udając, że nie wie.

Leroy przewrócił oczami. – Mój komiks o superbohaterach! – przypomniał jej nieco podniesionym tonem.

– Kochanie, myślisz, że znowu kupię ci komiks o superbohaterach? – Ivy potrząsnęła głową i wróciła do tego, czym zajmowała się, zanim Leroy wtargnął do kuchni.

– No dalej, mamo, obiecałaś mi jeden – powiedział Leroy.

– No cóż, kochanie, wycofuję swoją obietnicę – Ivy chwyciła serwetkę, by zdjąć garnek z kuchenki.

– Ale dlaczego, mamo?! – zapytał Leroy.

– Nie chciałeś czytać swoich książek, a cały czas tylko grałeś w gry wideo, a teraz oczekujesz, że cię nagrodzę? – Stanęła z rękami opartymi na biodrach.

Leroy westchnął. – No dalej, mamo, ja… – Ivy przerwała synowi.

– A wczoraj oddaliłeś się ode mnie w miejscu publicznym i nadal oczekujesz nagrody? – zapytała Ivy najsurowszym głosem, jaki była w stanie wydobyć.

Zauważyła, jak w oczach Leroya pojawiło się zrozumienie, a zaraz potem wyraz wstydu.

„Przepraszam za wczoraj, mamo. Poszedłem tylko poszukać komiksów o superbohaterach. Nie chciałem cię przestraszyć” – przeprosił Leroy ze skruchą na twarzy.

Ivy poczuła, że ulega w obliczu jego skruchy. – Nigdy więcej tego nie rób. Nie mogłam cię znaleźć i przeszukiwałam całą okolicę, krzycząc jak szalona.

Leroy podszedł, by przytulić mamę. – Ech, mamo, przecież już powiedziałem, że mi przykro, i obiecuję, że to wynagrodzę – powiedział, podnosząc twarz, by na nią spojrzeć.

Ivy przytuliła go mocno. – No dobrze… przeprosiny przyjęte – mruknęła.

– Dziękuję, mamo. Czy kupisz mi teraz nową kolekcję komiksów o superbohaterach? – zapytał Leroy, odsuwając się od mamy.

Ivy objęła dłonią jego podbródek i uśmiechnęła się do niego. Przypomniała sobie, jak urodziła to mądre i inteligentne dziecko, a potem ile udało jej się osiągnąć w ciągu tych dziesięciu lat. Ivy pamiętała, że opuściła dom rodziców jako osoba pechowa i była nazywana pechowcem. Była tą, której matka zaszła w ciążę i była postrzegana jako pech dla rodziny.

W momencie jej narodzin ojciec stracił pracę i uległ śmiertelnemu wypadkowi, który niemal odebrał mu życie. Tak wiele nieszczęśliwych wydarzeń towarzyszyło jej narodzinom, a to piętno okazało się niemożliwe do zrzucenia, bez względu na to, jak bardzo Ivy się starała. W końcu postanowiła więc zrobić wszystko, co w jej mocy, by sprostać tym oczekiwaniom.

Życie bez rodziny było dla niej tak samotne, że każdej nocy zasypiała we łzach.

– Mamo… mogę to teraz wziąć? – powtórzył Leroy, wyrywając Ivy z zadumy.

– Tak… Tak, kochanie… Przyniosę ci to. Ale zawsze pamiętaj, żeby czytać swoje książeczki i nie oddalać się ode mnie, bo wszystko może ci się przydarzyć, zwłaszcza w tak hałaśliwym miejscu, jakim jest sklep spożywczy – powiedziała wyraźnie do syna.

Leroy spojrzał na mamę z niedowierzaniem. – Daj spokój, mamo, nie myśl tak, nic złego mi się nie stanie – powiedział i znów ją przytulił.

– Nie możesz powiedzieć, że nic złego się nie wydarzy. Złe rzeczy na pewno się zdarzają, ale zawsze powinniśmy modlić się do Boga, żeby nas chronił – powiedziała Ivy, wzruszając ramionami.

Bóg jeden wie, ile złych rzeczy spotkało ją w życiu – wystarczająco dużo, by opuściła dom rodziców i zerwała kontakt z siostrą Emily, walcząc o przetrwanie.

– No dobrze… Naprawdę mi przykro, mamo – powiedział Leroy przepraszającym tonem.

– Kochanie… Wiem, że ci przykro – Ivy musnęła jego policzki kostkami palców.

– Mamo… Obiecuję, że już tego nie zrobię – dodał szybko Leroy.

Ivy potrząsnęła głową. – Dobrze, kochanie, zapamiętam twoją obietnicę, bo następnym razem nie będę dla ciebie miła – Ivy przytuliła go i pogłaskała po plecach, nawet gdy wypowiadała tę groźbę.

Ivy pochyliła się, by złożyć pocałunek na czole syna. – Kocham cię – powiedziała.

– Ja też cię kocham – odpowiedział Leroy, przytulając mamę jeszcze mocniej.

Ivy wiedziała, że ma ogromne szczęście, mając go przy sobie. Zanim się urodził, Ivy załamała się w gabinecie USG, gdy dowiedziała się, że będzie miała synka. Ale od chwili, gdy pojawił się na tym świecie, Leroy był najpiękniejszym stworzeniem.

Leroy sprawiał, że każdy dzień był przygodą, a Ivy nie zamieniłaby go na nic na świecie.

– Przygotowałam twój ulubiony obiad – oznajmiła Ivy, odsuwając się od syna.

– Naprawdę, mamo?! – wykrzyknął Leroy.

– Tak… usiądź, proszę, żebyśmy mogli zjeść kolację – powiedziała Ivy.

Oczy Leroya promieniały radością. – Dziękuję, mamo! – wykrzyknął, kierując się do swojego ulubionego miejsca przy stole w jadalni.

– A co do twojego komiksu, sprawdziłeś już, czy jest dostępny w jakimś sklepie w okolicy? – zapytała Ivy.

– Tak, mamo, jest teraz dostępny w każdym sklepie w Nowym Jorku i jestem prawie pewien, że do weekendu pojawi się też w sklepach w okolicy Los Angeles! – odpowiedział Leroy, podczas gdy mama nakładała im posiłki.

– Dobrze… Znajdę czas, żebyśmy mogli go kupić w ten weekend – powiedziała Ivy.

– To znowu obietnica, mamo? – zapytał Leroy.

– Tak, kochanie… Obiecuję – odpowiedziała Ivy, krzyżując ręce na piersi i patrząc na syna z czułością w oczach.

A potem Leroy zaczął paplać o swoich planach zdobycia kolejnych komiksów o superbohaterach.

Rozdział 2: Rozdział 2 – Nie chcę się żenić

Rozdział 2 Nie chcę się żenić.

REZYDENCJA RODZINY ACE'A CLARKA

Trzydziestodwuletni Ace Clark był wiceprezesem należącej do jego rodziny firmy wartej wiele miliardów dolarów. Korporacja Clark była przedsiębiorstwem o wartości wielu miliardów dolarów, które zajmowało się wszystkim w Nowym Jorku – od produkcji konserw spożywczych po ekskluzywne restauracje, małe kawiarnie i inne przedsięwzięcia. Korporacja Clark była uznawana za jedną z najbardziej wpływowych firm, a Ace Clark znalazł się na liście 30 najlepszych dyrektorów generalnych magazynu „Forbes”.

Siedział przy barze ze swoim kuzynem ze strony matki, Arthurem Youngiem, który jest właścicielem agencji rozrywkowej. Arthur słuchał, jak Ace paplał o swoich nowych planach biznesowych.

– Jak tylko uda mi się skłonić wiceprezesa firmy Huncho do podpisania umowy, sprawa będzie załatwiona – powiedział Ace z wyraźnym podekscytowaniem w głosie.

– Jak tylko podpiszesz umowę, będziemy świętować z wielkim rozmach

Heroes

Usa AlphaNovel per leggere romanzi online quando vuoi e dove vuoi

Entra in un mondo dove potrai leggere tante storie e trovare i migliori romanzi d’amore e libri romantici con lupi mannari alfa che meritano la tua attenzione.

QR codeScansiona il codice QR e vai all'app per il download