
Alpha Damon pl
- Género: Werewolf
- Autor: Alphabetical B
- Capítulos: 50
- Estado: En curso
- Clasificación por edades: 18+
- 👁 13.2K
- ⭐ 7.5
- 💬 0
Anotación
Urodzony jako wilkołak i przeklęty w dzieciństwie, Damon wiedział, że jest inny, zanim jeszcze skończył dziesięć lat. Ojciec nigdy nie pozwalał mu przebywać z rówieśnikami, ale to nie przeszkodziło mu w opanowaniu sztuki polowania i zabijania. Przez klątwę nie miał dostępu do swojego wewnętrznego wilka — a przynajmniej tak mu się wydawało — co uczyniło go bezwzględnym, brutalnym i niechętnym do objęcia roli Alfy, którą miał się stać. Wszystko uległo zmianie, gdy w jego życiu pojawiła się drobna, piękna księżniczka. Sprawiła ona, że Damon zapragnął chronić ją za wszelką cenę, a to mogło stać się możliwe tylko wtedy, gdy zaakceptuje rolę Alfy, którą tak bardzo gardził.
Rozdział: 1: Rozdział 1
Z perspektywy Lyla
Słońce nad moją głową prażyło. Przez drzewa prześwitywały plamy światła, tworząc różnorodne cienie. Spojrzałam w górę i zobaczyłam niebo usiane białymi chmurami, które dryfowały leniwie niczym drzewa. Tuż za sobą dostrzegłam swój cień, krótszy ode mnie.
– Czy twój tyłek nagle się powiększył? – Obrzydliwy głos Pearl sprawił, że odwróciłam się i spojrzałam na nią gniewnie. Ta dziewczyna jest przesadzona we wszystkim; gdyby to było możliwe, można by ją nazwać „Pięćdziesiąt twarzy przesady”.
Od lat przyjaźnię się z Pearl i jej siostrą bliźniaczką; jesteśmy praktycznie siostrami z różnych rodzin i na szczęście dla mnie bardziej przypominam Pearl, podczas gdy Aurora, jej siostra bliźniaczka, jest naszym całkowitym przeciwieństwem.
Właśnie szłyśmy do centrum handlowego, żeby kupić jej kilka sukienek na jutrzejszą randkę z Lucasem, a ja przy okazji zaopatrzę się w kilka dodatkowych sukienek dla siebie. Nigdy nie wiadomo, może w każdej chwili pojawi się mój książę z bajki i zwali mnie z nóg.
– Czy ty teraz nosisz sztuczny tyłek? Twój tyłek wydaje się większy niż ostatnim razem, kiedy go widziałam – wykrzyknęła, próbując sprawić, żebym pomyślała, że jest naprawdę zaskoczona.
– Czy zamierzasz wsiąść do środka i przestać zachowywać się, jakby twój mózg był wielkości mózgu orangutana? – zapytałam, wciąż patrząc na nią gniewnie.
Zirytowana otworzyłam drzwi samochodu i usiadłam, czekając, aż ona zajmie swoje miejsce, żeby kierowca mógł nas zawieźć do sklepów.
Nie powinnam była się złościć na jej uwagę, ale szczerze mówiąc, czuję się zawstydzona, bo ma całkowitą rację – noszę sztuczny tyłek. Mój tyłek jest tak bliski nieistnieniu, że przez większość czasu mnie to krępuje i zawsze kojarzę to z moją drobną sylwetką i drobną budową ciała.
Zawsze jem jak ciężarna słonica, a mimo to żadna z moich diet nie zdziałała cudu, którego potrzebowałam.
– Mam rację, prawda? – zapytała, uśmiechając się do mnie nieśmiało. Usiadła wygodnie, a kierowca ruszył.
Ta łobuzara!
– No dobrze! Noszę go, ale to dlatego, że chcę wyglądać seksownie w centrum handlowym – przyznałam, czując się jeszcze bardziej zawstydzona.
– Nie ma nic złego w twoim wyglądzie, dziewczyno. Wyglądasz wspaniale, a ten twój rudy kolor włosów jest po prostu zabójczy – wszystko w tobie jest piękne.
Zaskoczona zapytałam ją: – Przepraszam, ale czy ty mnie widziałaś? To znaczy, czy widziałaś mój tyłek?
Roześmiała się głośno.
– Lyla, posłuchaj. Jak zawsze ci powtarzam, nie ma w tobie nic złego. Pozbądź się tej swojej niepewności, bo jesteś idealna. Gdybym była chłopakiem, przysięgam, że od czasu do czasu bym cię zerżnęła – jej słowa wywołały uśmiech na mojej twarzy.
„Cóż, niestety dla mnie, nie jesteś chłopcem” – stwierdziłam, gdy wysiadałyśmy z samochodu.
Pearl dostrzegła małą dziewczynkę sprzedającą łapacze snów i, jako że ma na nie słabość, szybko wbiegła do centrum handlowego, by wesprzeć dziewczynkę i prawdopodobnie kupić siedem lub dziesięć takich łapaczy. Jeśli wejdziesz do pokoju Pearl, masz dość łapaczy snów, nie wspominając już o różowym kolorze, który natychmiast przyprawia o ból głowy.
Już miałam za nią pójść, gdy nagle ktoś pociągnął mnie za ramię. Kiedy spojrzałam w dół, zobaczyłam dziwną kobietę w czarnej sukience, dopasowanej do koloru jej oczu; paznokcie u rąk i stóp miała pomalowane na czarno, a włosy również były czarne.
Przed nią, na kawałku materiału, leżało kilka kart tarota, co uświadomiło mi, że jest wróżką.
Otworzyła usta i uśmiechnęła się do mnie, odsłaniając czarne zęby, co sprawiło, że aż zaniemówiłam ze strachu. Z całkiem siłą wyrwałam dłoń z jej uścisku i rozejrzałam się, by sprawdzić, czy ktokolwiek zdaje sobie sprawę z tego, co się tu dzieje.
– Wybierz kartę, moje dziecko –
– Nie, nie chcę – odparłem stanowczo.
– Wybierz kartę i zaprzecz śmierci. Jej oczy robiły się czerwone, co przerażało mnie do szaleństwa. Szybko wybrałem przypadkową kartę i podałem jej.
– Przyszłość rysuje się dla ciebie w ciemnych barwach, dziecko. Tak ciemnych, że poza śmiercią prawie nic nie widzę. Uważaj na kobietę w różowej sukience – powiedziała po obejrzeniu karty.
Wbiegłem do centrum handlowego, unikając jej przerażających i bezsensownych słów. Spotkałem Pearl, która wciąż rozmawiała z dziewczyną sprzedającą łapacze snów. Trzymała kilka w rękach.
Dotknęłam jej ramienia, a ona odwróciła się i spojrzała na mnie.
– Dlaczego jesteś taka blada? Dlaczego wyglądasz, jakbyś właśnie zobaczyła ducha?
Wskazałam na wejście do centrum handlowego: „Kobieta, wróżka z tatuażami, mówiła o śmierci i innych przerażających rzeczach”.
Pearl spojrzała za mnie: – Jaka kobieta? – zapytała nagle.
Kiedy się odwróciłam, nie widziałam tam tej kobiety. Podeszłam bliżej do wejścia, a Pearl podążała tuż za mną, ale wyglądało to tak, jakby ta kobieta nigdy tam nie była.
– Może po prostu masz halucynacje, Lyla. Nikogo tu nie ma – zasugerowała Pearl.
– Nie oszalałam, Pearl. Nadal mam pełnię zmysłów. Widziałam tu kobietę, która poprosiła mnie, żebym wybrała kartę, i tak zrobiłam, wybrałam kartę i… – Nagle rozległ się sygnał z telefonu Pearl.
– Henry napisał, że powinniśmy pomóc mu odebrać książkę w sklepie w drodze powrotnej – poinformowała mnie.
Zastanawiam się, dlaczego mój brat musiał wysłać jej SMS-a z taką prośbą, skoro ja byłam dostępna i tu obecna.
– Skąd Henry wiedział, że poszłyśmy na zakupy? – zapytałam z ciekawości.
– Może Lucas mu powiedział. Może są razem – wyjaśniła Pearl, a ja skinęłam głową.
– Najpierw odbierzmy tę książkę. Biblioteka może się zamknąć, zanim skończymy zakupy – zaproponowałam, zapominając już o tej przerażającej sytuacji, która właśnie miała miejsce.
– To w przeciwnym kierunku, poprośmy po prostu kierowcę, żeby nas tam zawiózł –
Podeszłyśmy na parking, poinstruowałyśmy kierowcę, a on zawiózł nas do biblioteki. Trzydzieści minut później dotarłyśmy na miejsce.
– Jakiej książki szukacie? – zapytała bibliotekarka, widząc, jak przeglądamy półki.
„Ukryta rzeczywistość” Briana Greene’a – odpowiedziała Pearl.
Nie obchodziło mnie, o czym była ta książka, więc przejrzałem półki z książkami romantycznymi i erotycznymi, które jeszcze bardziej podsycałyby moje fantazje, wybrałem jedną i wypożyczyłem ją razem z tym, czego potrzebował Henry.
Kiedy wracaliśmy do centrum handlowego, Pearl przeglądała książkę, a ja uśmiechałem się jak głupiec, czytając pierwsze dwie strony tej erotycznej książki, którą miałem przy sobie.
– To dziwne – powiedziała Pearl, zmuszając mnie do oderwania wzroku od książki.
– Co jest dziwnego?
– Ta książka. Opowiada o równoległym… – Pearl nie dokończyła zdania, bo kierowca nagle się zatrzymał, gdy dotarliśmy do pustej drogi.
– Co się dzieje?
Kierowca nic nie powiedział. Po prostu otworzył drzwi i wyszedł z samochodu.
Próbowałem otworzyć swoje drzwi, żeby sprzeciwić się jego zachowaniu, ale drzwi się nie otworzyły. Kiedy kopałem i próbowałem je otworzyć, Pearl robiła to samo.
Nagle wszystkie cztery drzwi samochodu się otworzyły i weszło czterech mężczyzn. Na moją głowę rzucono czarną torbę i szarpiąc się, próbowałem ją zdjąć, walcząc z nimi, aż twardym przedmiotem uderzono mnie w głowę.
Zakręciło mi się w głowie, ale nie zamierzałam się tak łatwo poddać. Nie byłam już w stanie walczyć, gdy ponownie uderzono mnie w tył głowy, co spowodowało, że straciłam przytomność, a przez chwilę słyszałam wycie, choć nie byłam pewna, czy to naprawdę to, co usłyszałam.
Rozdział: 2: Rozdział 2
Z perspektywy Lyla
Lekko otworzyłam oczy, oślepiona światłem, które do nich docierało. Próbowałam podnieść się z zimnej, twardej podłogi, ale nie byłam w stanie. Spojrzałam w dół i zobaczyłam, że moje ręce zostały mocno związane razem z nogami, a plecy opierały się o ścianę.
– Lyla, wszystko w porządku? – Spojrzałam obok siebie i zobaczyłam Pearl z głęboką raną na ustach. Była przywiązana tak samo jak ja, niczym zwierzę przeznaczone na ofiarę.
– Gdzie jesteśmy? – zapytałam ją, czując smak krwi w ustach.
– Nie wiem, Lyla. Obudziłam się i zobaczyłam nas w takiej sytuacji. Cholernie boli mnie głowa, ostatnią rzeczą, jaką pamiętam, jest to, że byłam w centrum handlowym.
Wtedy wszystko stało się jasne – w ciągu dnia poszłam z Pearl do centrum handlowego, żeby kupić nam ładne sukienki na rodzinną kolację, na którą miała pójść z Lucasem, swoim chłopakiem, pod koniec tygodnia.
Potem pojechałyśmy do biblioteki, żeby wypożyczyć książkę dla mojego brata. Był











